Motywacja, Testy / 

Z muzyką czy bez?!

 

Regularne treningi, biegowe, rowerowe, na siłowni, nawet dla największych entuzjastów stają się w końcu monotonne. I nikt mi nie wmówi, że jeśli ćwiczy więcej niż 2 razy w tygodniu, to za każdym razem towarzyszy mu taki sam entuzjazm. Powiedzmy sobie szczerze, czasem bywa nudno, czasem nam się nie chce, a czasem na samą myśl o kolejnych godzinach wyciskania z siebie potów robi się nam niedobrze. Ale to właśnie w takich momentach słabości i zniechęcenia hartujemy swój charakter. Jak choć trochę umilić sobie ten trudny czas?! Sposobów jest kilka, a w czasach wszechobecnej elektroniki, która mieści się w mikro urządzeniach można właściwie korzystać z wszelkiej rozrywki. Ja od zawsze słucham muzyki. Kiedyś tylko podczas biegania. Teraz, wstyd się przyznać również na rowerze. Tak wiem, to nie jest bezpieczne, ale i na to znalazłem patent.

Oto kilka porad jak uprzyjemnić sobie trening.

Zaczynałem od słuchania muzyki na Ipodzie. Kupowałem lub zgrywałem z płyt muzykę, tworzyłem playlisty i robiłem swoje. I rzeczywiście taki trening ze słuchawkami na uszach wydawał się przyjemniejszy i łatwiejszy do zrealizowania. Początkowo korzystałem z bajeranckiego urządzenia z dotykowym wyświetlaczem. Z czasem okazało się, że to jest kompletnie bez sensu, bo touchscreen jest może dobry w domu, ale podczas biegu, szczególnie zimą, kiedy nosimy rękawiczki trzeba się nieźle namęczyć, żeby go obsłużyć. Szybko przerzuciłem się na najprostszy(i najtańszy) Ipod Shuffle ze zwykłymi przyciskami, bez ekranu.

Odrębnym tematem są słuchawki. Z zazdrością patrzę na osoby, które mogą używać podczas biegania zwykłe fabryczne słuchawki douszne. Niestety moje małżowiny są jakieś inne i odkąd pamiętam, zawsze tradycyjne słuchawki mi wypadały. To zresztą w moim przypadku jest większym problemem, bo w pracy używam odsłuchów do komunikacji z reżyserką i od zawsze musiałem korzystać z jakiś mniej lub bardziej udanych patentów. W bieganiu szybko odkryłem słuchawki ze specjalnymi haczykami tzw.zauszne. Może jakość dźwięku nie jest najwyższych lotów, ale przecież głównie chodzi o to aby coś tam nam brzęczało w uszach. Zajawki audiofilskie zostawmy sobie na inne okazje.

Ostatnio miałem też okazje przetestować słuchawki Yurbuds, ze specjalnymi gumowymi wkładkami do uszu. Sprawdzałem zarówno wersję z „haczykami” jak i bez. Oczywiście wersja douszna znów mi wypadała, ale jak zapewnia producent, wystarczy wysłać do nich zdjęcie swojego ucha i na tej podstawie mogą dorobić pasującą odlew. Ciekawe.

Jedną z ważniejszych rzeczy w słuchawkach sportowych jest odporność na wilgoć. Warto to sprawdzić przed zakupem, bo w innym przypadku po wyjątkowo „mokrym” treningu Wasz sprzęt może się szybko zepsuć. Poza tym słuchawki sportowe należy co jakiś czas przynajmniej przepłukać ze względów higienicznych.

Bardzo praktyczny element wszystkich nowoczesnych słuchawek to kontrolery, pozwalające zmieniać piosenki, ustawiać głośność i ewentualne odebrać rozmowę telefoniczną jeśli trenujemy z telefonem. Jak dla mnie rewelacja. I tu właśnie pojawia się kolejny temat. Ćwiczenie z telefonem. Teoretycznie najprostsza, najtańsza i najwygodniejsza forma słuchania muzyki w trakcie treningu. Ale ma swoje wady. Telefony są nieporęczne, stosunkowo duże, szybko rozładowuje się w nich bateria no i…zabijają podstawową ideę uprawiania sportu przez amatorów. Sport ma być dla nas odskocznią od codzienności, a jak tu odskakiwać skoro cały czas jesteśmy na „smyczy”.

Jednak szczerze mówiąc sam się bardzo przekonałem się do trenowania z telefonem. Głównie za sprawą aplikacji Spotify, która moim skromnym zdaniem jest rewelacyjna. Pomijam tak oczywiste oczywistości jak nieograniczony dostęp do wszelkiej muzyki. Świetnym rozwiązaniem są gotowe playlisty, dzięki czemu wciąż mogę słuchać nowych utworów, nie tracę czasu na ich szukanie, ewentualnie tworze swoje własne listy i mam do nich dostęp nawet offline.

Poza tym dzięki smartfonowi mogę zawsze skorzystać z map i nawigacji, a zdarzyło mi się parę razy przeszacować swoje możliwości i wylądować za daleko od celu.

IMG_4483Yurbuds-Focus-400-Earphones-Audio-Equipment-Red-Black-SS15-YBIMFOCU04RNBOstatnimi czasy co raz częściej zamiast muzyki, słucham radia. I to często zwykłego gadania. Dzięki temu mogę w miarę bezpiecznie poruszać się ze słuchawkami w uszach na rowerze. Gadane radio nie jest tak głośne jak muzyka, a potrafi zaskakująco dobrze umilić czas. No i ilu ciekawych rzeczy się człowiek może dowiedzieć.

I na koniec jeszcze jedna rada. Nie słuchajcie muzyki na zawodach. Na początku mojej przygody z bieganiem używałem odtwarzacza podczas imprez biegowych, aż w końcu zdałem sobie sprawę, że nie po to uczestniczę w wielkiej masowej imprezie, żeby odizolować się od otoczenia. Całe piękno startu w zawodach opiera się na interakcji z innymi biegaczami, chłonięciu atmosfery, odkrywaniu kolejnych atrakcji jakie dają kibicie, organizatorzy i lokalizacja biegu. I rzecz najważniejsza. Słuchając muzyki podczas biegu nie mamy szans wsłuchać się w swój organizm, dogłębniej go poznać i się z nim bliżej zaprzyjaźnić. Takiej wiedzy nie zastąpi nam żaden najlepszy nawet gadżet elektroniczny.

Maciek – rocznik 78, prezenter TV i dziennikarz. Od lat byłem związany ze sportem, trenowałem pływanie i koszykówkę – niestety bez sukcesów. W wolnym czasie próbowałem chyba wszystkich dyscyplin, no może poza łyżwiarstwem figurowym. Po okresie fizycznego zaniedbania, kiedy dobiłem wagą do 115 kg, postanowiłem coś zmienić w swoim życiu. 4 lata temu odkryłem triathlon i właśnie tej dyscyplinie poświeciłem się bez reszty. Uwielbiam rywalizację. Dlatego dużo startuję. Chcę osiągnąć jak najwyższy poziom i spełnić swoje niezrealizowane sportowe marzenia z młodości. Każdego dnia staram się udowodnić sobie i innym, że nigdy nie jest za późno. I wszystko zależy od naszego nastawienia. Trenuję 10-20 h tygodniowo.

Komentarze

  1. Polecam jeszcze spróbować nową funkcjonalność Spotify Running, która automatycznie wykryje Twój rytm biegu i dopasuje tempo muzyki. Działa rewelacyjnie!
    Pozdrawiam – Andrzej ebieganie.com

    1. This inotmraoifn is off the hizool!

  2. I’m not quite sure how to say this; you made it extermely easy for me!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top