Aktywny wypoczynek, Events, Motywacja, Trening / 

Pozdrowienia z Houston!!!

IMG_8850

Nareszcie się doczekałem. Do startu pozostały dwa dni i teoretycznie niczego nie da się już spieprzyć. Ale to tylko pozory, bo znając moje szczęście połączone z wrodzonym roztargnieniem to różnie może być. Najważniejsza informacja na dzień dzisiejszy jest taka, że niczego nie zapomniałem. Mam cały niezbędny sprzęt i wszystko działa. Udało mi się także zorganizować transport powrotny na lotnisko, co wcale nie było takie proste i oczywiste, bo od samego Houston dzieli mnie około 70 km, a z jakiś przyczyn do miejsca, gdzie odbywają się zawody nie jeździ żaden publiczny transport. Galveston to nazwa miejscowości i wyspa w Zatoce Meksykańskiej. Długa na 60-70 km i bardzo wąska, nieco przypomina nasz półwysep helski. Jest tak samo płaska i wietrzna, z tą drobną różnicą, że wiatry wieją tu znacznie mocniej i zdarzają się huragany, które rzadko bo rzadko, ale zalewają wyspę. Stąd charakterystyczna zabudowa. Budynki poza centrum miasta, które chroni wał, zbudowane są na palach i można w nich mieszkać tylko na górnych kondygnacjach. Wygląda to osobliwie i nieco przerażająco, chociaż miejscowi przekonują mnie, że to tylko na wszelki wypadek, a prawdziwe niebezpieczeństwo zdarza się niezwykle rzadko. Oby w niedziele było spokojnie. Za to stare, historyczne centrum miasta jest przepiękne. Wygląda jak żywce wyjęte z XIX wieku, kiedy to miejsce przeżywało rozkwit jako centrum handlowo-przeładunkowe.

Zrzut ekranu 2016-04-08 o 07.18.04

 

 

Teksas zaskakuje. Tu jest naprawdę bardzo ładnie. Ciepło i zielono. W Houston wręcz jak w Warszawie w środku lata. Mnóstwo drzew. Na wyspie o drzewa trudniej, ale wszędzie rośnie soczysta trawa okalająca małe lagunki, w których wylegują się ptaki, mające tu zresztą swój rezerwat.

Pierwszy problem, z którym musiałem się tu zmierzyć to upał. W tym sezonie wszystkie treningi na zewnątrz robiłem w mrozie lub przynajmniej względnym chłodzie. Taki przeskok nie wychodzi na dobre. Szczególnie w bieganiu. W Polsce zazwyczaj potrzebuję kilkunastu dni, aby organizm się przestawił na dobrą pogodę. A tu w 3 treningi muszę się zaklimatyzować. Na razie w tym względzie jest słabo. Tętno szaleje, ale coraz bardziej się przyzwyczajam. Etap biegowy jest potwornie pokręcony. Biegamy po terenie wielkiego resortu, wśród palm i innej tropikalnej roślinności. Z jednej strony to dobrze, z drugiej jest tam dość duszno, no ciężko utrzymać równomierne tempo przez te wszystkie zakręty, nawroty i inne wygibasy.IMG_8855

Za to rower to bajka, przynajmniej dla mnie. Trasa prosta jak drut, płaska, z jedną pętlą tam i z powrotem. W sumie może ze trzy zakręty. Zero techniki, zero kombinowania, tylko dobra praca w rytmie. No i płasko jak na stole, ale czego się dziwić, skoro wyspa Galveston wznosi się najwyżej 2 metry na poziom morza. Jednak to wcale nie oznacza, że będzie lekko. W niedzielę ma wiać jak cholera – 30 km/h. Na szczęście lekko pod wiatr będzie na pierwszych 45 km. Z powrotem powinno być lżej. Obym tylko nie zawalił żywienia i picia. W tych warunkach łatwo się załatwić. Temperatura w cieniu wynosi ok. 25 stopni, ale w połączeniu z mocnym słońcem i wiatrem może być cichym zabójcą.

 Zrzut ekranu 2016-04-08 o 07.23.06

Wczoraj pierwszy raz pływałem w zatoce. Woda przypomina Bałtyk w lecie. Dość chłodna, bardziej słona i równie nieprzejrzysta, żeby nie powiedzieć brudna. Nawet fale jakieś takie kołobrzeskie. No chyba, że zaczyna wiać, bo wtedy robi się groźnie. My jednak pływać będziemy od strony cieśniny. Tam niestety trenować nie wolno. Gdybym został na tym przyłapany, dostałbym automatyczną dyskwalifikacje. Dziwne.

W czasie pływania w zatoce, kiedy już znacznie oddaliłem się od brzegu przeszło mi przez myśl, że chociaż widzę dużo podobieństw to Bałtyk to nie jest i może w tym bajorze pływa coś więcej niż wymięte flądry i dorsze. Wszak wcześniej widziałem gości ze znacznie poważniejszym rynsztunkiem wędkarskim niż nasi eksperci z „Władka”. Płynąc próbowałem sobie przypomnieć wszystkie filmy przyrodnicze w National Geografic i Animal Planet – czy aby ataki rekinów nie miały miejsca w tych okolicach. Niby starałem sam siebie przekonać, że to raczej na zachodnim wybrzeżu USA, ale podświadomie zacząłem zbliżać się do plaży. Już po wszystkim dowiedziałem się, że rekiny tu jednak się pojawiają, ale w sumie to nic mi nie groziło, bo one przypływają tylko w nocy i nad ranem, a ja pływałem po 9tej. Omal nie zemdlałem.

W przypływie niczym nie uzasadnionej wiary w siebie uznałem, że nieźle byłoby ukończyć te zawody w czołowej setce. Na starcie jest ponad 2000 osób, Ameryka to kolebka triathlonu, więc plan wydawał się realny i satysfakcjonujący. Złudzenia straciłem po obejrzeniu listy startowej. Niemal 100 zawodniczek i zawodników PRO na starcie to tyle co na Mistrzostwach Świata. Wśród nich między innymi Andrew Starykowicz i Andreas Dreitz. I miła niespodzianka na liście pań – Ewa Bugdoł. Fajnie, że nie będę jedynym Polakiem na tych zawodach. Z Ewą jesteśmy już w kontakcie i niebawem mamy się zobaczyć. Tymczasem trzymajcie kciuki za mini polską kolonię na Ironman 70.3 Texas,

Maciek – rocznik 78, prezenter TV i dziennikarz. Od lat byłem związany ze sportem, trenowałem pływanie i koszykówkę – niestety bez sukcesów. W wolnym czasie próbowałem chyba wszystkich dyscyplin, no może poza łyżwiarstwem figurowym. Po okresie fizycznego zaniedbania, kiedy dobiłem wagą do 115 kg, postanowiłem coś zmienić w swoim życiu. 4 lata temu odkryłem triathlon i właśnie tej dyscyplinie poświeciłem się bez reszty. Uwielbiam rywalizację. Dlatego dużo startuję. Chcę osiągnąć jak najwyższy poziom i spełnić swoje niezrealizowane sportowe marzenia z młodości. Każdego dnia staram się udowodnić sobie i innym, że nigdy nie jest za późno. I wszystko zależy od naszego nastawienia. Trenuję 10-20 h tygodniowo.

Komentarze

  1. Świetnie się to czyta! Powodzenia na starcie, trzymam kciuki :)

  2. Trzymam życzliwie kciuki !!!

  3. Andrew Starykowicz i Andreas Dreitz ? L Sanders i tylko L Sanders ! Dreitz dostal od niego 3min na biegu tydzien temu w IM70.3 California .
    Polecam jego blog : https://lsanderstri.com/

    Powodzenia Macku !!!!! Dla Ewy B rowniez !!!!! Dajcie konkretny OZD !!!!
    Trzymam kciuki !!! Bede sledzil !!!

    Szkoda , ze nie wspomniales o huraganie z 1900 , ktory zniszczyl cale miasto (8000 ofiar)
    https://www.searchlock.com/search?safe=off&start=0&qn=&tbm=isch&sr=sb&rescnt=&q=galveston+hurricane+1900+photos

  4. Macku!!!
    Trzymam kciuki!!! Po prostu jedz jak po stole. I biegnij już z górki!!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top