Aktywny wypoczynek, Dieta, Motywacja, Trening / 

Ostatnia wieczerza i nowy początek!!!

To już jest koniec. Koniec roztrenowania. Słodkiej laby. Czas luzu i sportowego marazmu przeleciał niepostrzeżenie. 8 tygodni od ostatnich zawodów w sezonie czyli połówki ironmana w Malborku to była prawdziwa rozpusta. Niby coś tam robiłem, zaliczyłem basen kilka razy, coś pobiegałem, pojeździłem na rowerze korzystając z pięknej pogody, ale był to raczej TKKF aniżeli prawdziwe trenowanie. Przede wszystkim popuściłem lejce swojego obżarstwa. Na efekty długo nie trzeba było czekać. Dziś stojąc na wadze widzę wskazówkę, która przekracza 95 kg. Wszystkie żelazne założenia, postanowienia, że tym razem się powstrzymam i nie doprowadzę organizmu do ruiny jak zwykle spełzły na niczym. 4 kg w dwa miesiące to spory wyczyn. Ale co zrobić.

Zgodnie z planem 1 listopada miałem rozpocząć przygotowania do sezonu 2016. Miałem, ale tak się złożyło, że pierwszy wypadł w tym roku w niedziele, więc bez sensu tak zaczynać od końca tygodnia, a poza tym to święto, a kto to słyszał, żeby w święta zasuwać. Więc początek nowej ery siłą rzeczy przesunąłem o jeden dzień. I tak oto dzisiaj dnia drugiego listopada roku pańskiego 2015 staję przed nowym wyzwaniem. Lecz nie jest to kolejny początek kolejnego sezonu, piątego już z rzędu. Jest to zupełnie nowy rozdział, z zupełnie nowymi założeniami, na zupełnie nowych zasadach.

Pierwsza podstawowa zmiana, która rzutuje na wszystko to nowy trener. Po ponad 4 latach pracy z Piotrkiem Netterem, jednym z najlepszych i najbardziej doświadczonych szkoleniowców w kraju nadszedł taki moment, kiedy musiałem podjąć bardzo trudną decyzję. Piotrowi zawdzięczam wszystko w moim dorosłym sportowym życiu. Progres, całkiem niezłe wyniki sportowe, zaszczepienie miłości do triathlonu i filozofii tego sportu. Nasze współpraca to nie tylko relacja trener-zawodnik, ale także wielogodzinne rozmowy przez telefon, na tematy zarówno sportowe jak i te dotyczące prozy życia. Prawdziwa męska przyjaźń, a czasami ze strony Piotrka nawet ojcowska opiekuńczość. Bardzo ceniłem sobie ten kontakt, tym trudniej było mi się z nim rozstać. Ale Piotr jako dyrektor największych zawodów w Polsce czyli Ironman 70.3 Gdynia, ale także szef dużego klubu od lat miał co raz więcej obowiązków. Na domiar złego dzieli nas spora odległość, a ja ze względu na swoją biegową niedołężność potrzebuję raz na jakiś czas bezpośredniej pomocy. Jednocześnie bardzo chciałbym wspiąć się na wyższy level, a upływające lata nie działają na moją korzyść.

IMG_6576

Piotrek Netter na mecie IM 70.3 Gdynia 2015

 

Maciej Dowbor Herbalife Triathlon 2012, Susz, 07.07.2012 Studio69 - Maciej Cyran

Z Piotrkiem na mecie mojego debiutu 1/2 IM 
Herbalife Triathlon 2012, Susz, 07.07.2012
Studio69 – Maciej Cyran

 

Dlatego też podjąłem decyzję o rozpoczęciu współpracy z nowym trenerem, który znał mnie z moich triathlonowych początków czyli Tomkiem Kowalskim z Trinergy. Mieliśmy okazję współpracować w projekcie ambasadorskim Herbalife, a poza tym widziałem jakie sukcesy osiąga ze swoimi zawodnikami zarówno PRO jak i amatorami. No i jest na miejscu w stolicy, co znacznie ułatwia robienie postępów w moim bieganiu.

Ponieważ Tomek jest konkretnym gościem, nie lubi owijania w bawełnę, a poza tym zna moje najgorsze cechy szybko przystawił mnie do pionu. Już czuję, że lekko nie będzie. Lecz jeśli myślicie, że najgorsze co może mnie spotkać to wycisk na treningach to jesteście w błędzie. Pierwszym warunkiem jaki mi postawił to stosowanie się do jego zaleceń. OK, to rozumiem. Pojawiło się też pierwsze ultimatum – radykalne zrzucenie wagi. Docelowo nawet 10 kg. To dużo. Ale jeszcze groźniej brzmi plan krótkoterminowy. 2,5 kg mniej do końca listopada i 5 kilo na minusie w Sylwestra. Stawka – jeśli nie podołam temu wyzwaniu, kończymy współpracę. Facet nie przebiera w środkach. W sumie to nawet fajnie. Jest marchewka, jest i bat. Przynajmniej mam motywację. A z tym u mnie najgorzej.

W związku z takim obrotem spraw, na dobre zakończenie laby, w ostatni weekend zaliczyłem coś w rodzaju ostatniej wieczerzy skazańca. Były tony słodyczy, niezdrowe żarcie, gazowane napoje i sporo alkoholu. Czyli wszystko, czego przez najbliższych 10 miesięcy będę musiał się wystrzegać jak ognia, bo zapowiada się jakiś hardcore.

IMG_6865

Już od dziś pracujemy nad lepszym bieganiem i od samego początku szlifujemy rower, za to olewamy pływanie. Po co cisnąć coś co nieźle wychodzi. Jedno jest pewne.

Ten eksperyment albo zakończy się wielkim sukcesem, albo spektakularną porażką.

To co bardzo mi odpowiada, to ustalenie planów i priorytetów na najbliższe dwa lata. Takie stawianie sprawy wyzwala we mnie wolę walki. A bez tego nie zmuszę się do pracy. O tym jaką strategię i konkretnie wyzwania ustaliliśmy z trenerem napiszę w kolejnych tekstach.

Postanowiłem też prowadzić swego rodzaju dziennik video z moich przygotowań do sezonu. Mam nadzieję, że może chociaż niektóre moje doświadczenia w jakiś sposób Wam pomogą. Czekajcie więc na linki do nowych filmików na kanale Youtube totalneporuszenie.pl i trzymajcie kciuki za powodzenie w zrzucaniu wagi.

Maciek – rocznik 78, prezenter TV i dziennikarz. Od lat byłem związany ze sportem, trenowałem pływanie i koszykówkę – niestety bez sukcesów. W wolnym czasie próbowałem chyba wszystkich dyscyplin, no może poza łyżwiarstwem figurowym. Po okresie fizycznego zaniedbania, kiedy dobiłem wagą do 115 kg, postanowiłem coś zmienić w swoim życiu. 4 lata temu odkryłem triathlon i właśnie tej dyscyplinie poświeciłem się bez reszty. Uwielbiam rywalizację. Dlatego dużo startuję. Chcę osiągnąć jak najwyższy poziom i spełnić swoje niezrealizowane sportowe marzenia z młodości. Każdego dnia staram się udowodnić sobie i innym, że nigdy nie jest za późno. I wszystko zależy od naszego nastawienia. Trenuję 10-20 h tygodniowo.

Komentarze

  1. Powodzenia.
    Ja w przyszłym roku z okazji swoich 35 urodzin – postanowiłem spróbować sił w triathlonie .
    Od 10 lat mi to nie wychodziło, a to nie mam pianki, buty do biegania uwierają , rower mam MTB a nie kolarkę.
    Ale dość tego – koniec wymówek !!
    Piszę to tu oficjalnie :)
    Życzę Panie Maćku wytrwałości
    I mam nadzieję, że do zobaczenia gdzieś na mecie :)

  2. Z tą ostatnią wieczerzą to zrobiłam dokładnie ten sam krok w weekend. Rozpusta pod korek a teraz godziny pracy i wyrzeczeń ale przynajmniej jest satysfakcja, że od czasu do czasu można świadomie złamać swoje własne zasady ;)

    Powodzenia, trzymam kciuki!

  3. Świetny wybór trenera. Tomek ma wielki talen i niezwykły charakter. Jest bardzo konkrenty i sądze, że wyniki nie biorą się z niczego. Potrafi dopasować wszystko pod konkret, ale fakt. Nie ma, że sobie tam coś podjesz. Waga ma spadać. Inaczej to wszystko nie idzie w dobrym kierunku. Fajnie. Będę śledził, co tam sie u Ciebie dzieje! i Powodzenia!

    1. Imrsispeve brain power at work! Great answer!

  4. żeby ci było łatwiej trzymać dietę, to ja własnie wyrzucam wszystko co jest bee :) i dołączam się w diecie :(

  5. wybór klubu – najlepszy, polecam TRINERGY. Przede mną dopiero drugi sezon, ale mam zamiar już tym razem być od Ciebie szybszy, w debiutanckim sezonie i po debiutanckiej połówce w Gdyi poleżałem tylko obok Ciebie chwilę na betonie zażerając się arbuzami, ale dobiegłem jednak sporo później. w 2016 będzie inaczej, mimo to życzę ostrego progresu, a z Tomkiem nie będzie lekko :) pozdrawiam

  6. brzmi groźnie do diabła :) !! w takim razie ja też zrzucam 5kg (a może i więcej) i jaaazdaaa ! :)

  7. Chyba każdy z nas ma od czasu do czasu swoją osobistą, prywatną „ostatnią wieczerzę „, taką małą, kulinarną orgię… I dobrze!
    Ale „szczerze przy kamerze”: kochamy też ten nasz „powszedni hardcore”! 😊

    1. Your website has to be the elntcroeic Swiss army knife for this topic.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top