Events, Motywacja / 

Dobrze się dzieje w Państwie Duńskim -IM70.3 Kronborg

image

No i jestem w Danii, chociaż właściwie wszystko wskazywało na to, że tam nie dojadę. To będzie moje pierwsze poważne wyzwanie w tym sezonie. Ironman 70.3 czyli połówka – 1900m pływania, 90 km ro weru i na deser półmaraton. Wybrałem IM Kronborg w Danii nie przez przypadek. Po pierwsze chciałem po niezbyt udanych startach na dystansie 1/2IM w zeszłym sezonie w końcu zrobić jakiś satysfakcjonujący wynik dlatego szukałem szybkiej i płaskiej trasa, poza tym odpowiedniego klimatu, a wschodnia Dania to raczej nie jest biegun gorąca. Po drugie pasował mi termin, a jak wiadomo terminy dla zawodników z grup wiekowych to spory ogranicznik. A po trzecie chciałem znaleźć miejsce, gdzie będzie mało Polaków, dzięki czemu nie będę odczuwał specjalnej presji, zbędnej rywalizacji. Jutro startuję wraz z 1600oma zawodnikami głownie ze Skandynawii i ta kompletna anonimowość bardzo mi odpowiada. Żeby jeszcze bardziej móc się skoncentrować na samym starcie po raz pierwszy na zawodach jestem kompletnie sam. Nie ma ze mną rodziny, ani nikogo znajomego. To bycie skazanym tylko na siebie z jednej strony daje mi zupełnie nowe doświadczenia, zmusza do większej poradności, a z drugiej uświadamia mi jak bardzo wsparcie bliskich osób jest nam potrzebne, szczególnie w takich ważnych momentach, do których przygotowujemy się od miesięcy. Sam fakt, że jutro nam mecie nie wyściska mnie córka i nie przytulę się do żony, fakt, że nie będzie obok mnie najważniejszych dla mnie osób – niezależnie od tego czy osiągnę sukces, czy poczuję gorycz porażki – to wszystko gdzieś w głębi cholernie mnie dołuje. Ale taki był plan, rownież po to, aby sprawdzić jakie okoliczności pomagają w osiąganiu optymalnych wyników.

image

Sama podróż do Helsingor, gdzie odbywają się zawody była nadzwyczaj łatwa. Godzinny lot do Kopenhagi w super cenie (440 pln w obie strony), później niemal natychmiastowa przesiadka do podmiejskiego pociągu do portowego Helsingor i po trzech godzinach od opuszczenia Warszawy byłem już na miejscu. Dania przywitała mnie raczej chłodno, deszczowo i ponuro. Za to architektura portowego miasta zrekompensowała wszelkie niedogodności. Główną areną niedzielnych zmagań będzie dominujący nad miastem i całą cieśniną Sund zamek Kronborg. To właśnie w tej twierdzy rezydować miał najsłynniejszy Duńczyk świata czyli szekspirowski hamlet. Trzeba przyznać, że imponująca budowla wraz całymi fortyfikacjami i obronnymi murowanymi wałami robi imponujące wrażenie. Warto dodać, że zamek złowrogo spogląda na oddalony o dosłownie o 4 km drugi brzeg, na którym znajduje się Helsingbor…już w Szwecji. Gigantyczne promy pomiędzy miastami kursują niczym tramwaj z Mokotowa do Centrum, a podróż do sąsiedniego kraju zajmuje kilkanaście minut, z czego szczególnie chętnie korzystają Szwedzi. Dlaczego?! Okazuje się, że w abstrakcyjnie z naszego punktu widzenia drogiej Danii jest i tak taniej niż w kraju Wazów, a szczególnie tańszy jest alkohol. Dlatego mieszkańcy szwedzkiego Helsingboru przypływają do duńskiego Helsingoru na przysłowiową lufę i jedzenie. Taki skandynawski paradoks.image
Wracając do mojego startu, najwiecej stresu i kłopotu miałem ze złożeniem roweru. W czwartek w serwisie chłopcy z Airbike’a bez problemów pomogli mi go rozłożyć i umieścić w walizce. Przeszedłem powierzchowne przeszkolenie i byłem pewien, że to wystarczy. Pierwszy stres miałem na lotnisku. Walizki na rowery są dość mocne, ale zdarza im się przegrywać nierówną walkę ze znanym z „delikatności” personelem naziemnym. Na szczęście przesyłka dotarła w stanie nienaruszonym i kamień spadł mi z serca. Problemy pojawiły się chwilę
Niestety już złożenie roweru czasowego z elektronicznymi przerzutkami oraz pomiarem mocy już takie łatwe nie było. A ja z prac technicznych miałem zawsze ocenę mierną. Szczególnie, że po poprzednich doświadczeniach wiedziałem jak łatwo np.ukręcić śrubę w karbonowej ramie. A wtedy na 90% byłoby po ptakach. Na szczęście impreza w Danii jest bardzo dobrze przygotowana i wszystko z czym sam sobie nie dałem rady, podokręcali mili Panowie z serwisu dla zawodników. Więc pierwszy sukces jest zaliczony. Mam działający rower i nawet miernik mocy podaje jakieś wartości. Rejestracja przebiegła bezproblemowo. Teraz już tylko pozostał czas na przedstartowy relaks. Prawe kolano poklejone, zaleczone i raczej nie boli. Forma chyba jest i już nic z nią nie zrobię. Jem dużo tuczących rzeczy, drożdżowe ciasta, żelki, pizzę i makarony, które popijam całkiem smacznym duńskim piwem. Nota bene bodaj najdroższym w moim życiu, więc przepicie mi nie grozi. Spoglądam na zamek Kronborg i po cichu liczę, że duch Hamleta i bohaterskich duńskich władców zaszczepi we skandynawski gen zwycięzcy. Obym tylko nie musiał napisać w niedzielę…”źle się dzieje w Państwie duńskim” .

P.S. Jeśli chcecie wiedzieć jak przebiega rywalizacja na trasie zawodów tu jest link do strony z wynikami online

http://eu.ironman.com/triathlon/coverage/athlete-tracker.aspx?race=kronborg70.3&y=2015#axzz3dbnvPPIM

image

 

Maciek – rocznik 78, prezenter TV i dziennikarz. Od lat byłem związany ze sportem, trenowałem pływanie i koszykówkę – niestety bez sukcesów. W wolnym czasie próbowałem chyba wszystkich dyscyplin, no może poza łyżwiarstwem figurowym. Po okresie fizycznego zaniedbania, kiedy dobiłem wagą do 115 kg, postanowiłem coś zmienić w swoim życiu. 4 lata temu odkryłem triathlon i właśnie tej dyscyplinie poświeciłem się bez reszty. Uwielbiam rywalizację. Dlatego dużo startuję. Chcę osiągnąć jak najwyższy poziom i spełnić swoje niezrealizowane sportowe marzenia z młodości. Każdego dnia staram się udowodnić sobie i innym, że nigdy nie jest za późno. I wszystko zależy od naszego nastawienia. Trenuję 10-20 h tygodniowo.

Komentarze

  1. Powodzenia! I z serwisem i z zawodami:-)

  2. Wyczuwam życiówkę! Powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top