Aktywny wypoczynek, Dieta, Motywacja / 

5, a może nawet mniej rzeczy, które robiłem w zeszłym tygodni

Roztrenowanie trwa w najlepsze. Prawdę mówiąc, w tym całym lenistwie trochę zasmakowałem. Szczególnie, że tydzień temu spotkałem naszą olimpijską biegaczkę Anię Jakubczak, z którą czasem trenję i skwapliwie korzystam z jej profesorskich porad. Ania dowiedziawszy się, że w okresie regeneracyjnym robię sobie 16stokilometrowe rozbiegania zganiła mnie niemiłosiernie. Okazuje się, że nie powinienem przekraczać na razie podczas jednego treningu 10ciu kilometrów i to w tempie mocno wypoczynkowym. Po pierwsze chodzi odpoczynek dla organizmu, a po drugie odpoczynek dla umysłu. Muszę poczuć głód biegania. Moje mięśnie i głowa powinny domagać się ruchu i wysiłku. Wniosek – nie ma roztrenowania na niby, połowicznie. To trudne, bo czuję, że mam wciąż niezłą formę, nad którą pracowałem mnóstwo czasu, a tu każą mi z premedytacją tę formę tracić. Dziwna sprawa, no ale skoro tak ma być lepiej to się zastosowałem.

IMG_5333

W poniedziałek pierwszy raz wybrałem się na trening pływacki z grupą sportową Andrzeja Skorykowa. Jak zwykle byłem gdzieś w ogonie, ale w sumie jak na 3 tygodniowe rozstanie z basenem, to całkiem nieźle się pływało. Trening w grupie, szczególnie mocnej to jednak inna motywacja.

Ale już w przez kolejne dni z pełną premedytacją, ale też trochę z braku czasu bezczelnie się obijałem, wmawiając sobie, że i tak nie mam kiedy trenować. Zaskakujące jak szybko odzwyczaiłem się od wyciskania ze swojego kalendarza nawet najdrobniejszej wolnej chwili.

Teraz z wielką przyjemnością delektuje się perspektywą braku potrzeby planowania każdego dnia i każdej godziny z zegarmistrzowską precyzją. Mam ochotę i mam czas to wychodzę coś porobić. Nie mam czasu albo motywacji – bezczelnie się obijam.

Niemniej jednak w czwartek, kiedy miałem sporo spotkań w mieście, ale pogoda niemoralnie rozpieszczała, uznałem, ze połączę przyjemne z pożytecznym. Sam dla siebie ustanowiłem dzień bez samochodu. Przez cały dzień wykręciłem po mieście ponad 50 km, ale po pierwsze zaliczyłem wszystkie sprawy zawodowe, w tym próbę wokalną do programu, a po drugie byłem szybszy od wszystkich kierowców, którzy wściekle klęli, uwięzieni w korkach. Super sprawa, gdyby nie prześmiewczy wzrok niektórych znajomych, którzy na spotkaniach szydzili z moich kolarskich „jajogniotów”.

IMG_6270

Do końca tygodnia udało mi się jeszcze tylko raz wskoczyć na krótki rower, ale jakoś wcale nie mam z tego powodu wielkich wyrzutów sumienia. To znaczy nie miałbym, gdyby nie kolejne tony pochłanianych słodyczy. Moja waga łazienkowa nie chce mi mydlić oczu, a fakty są nieubłagane. Powiedziałem sobie, że momentem krytycznym, który ma mną wstrząsnąć będzie 95 kg. I niestety, aby nie przekroczyć tej magicznej bariery, przed wejściem na wagę muszę skorzystać z toalety, a następnie rozebrać do naga. Wówczas mogę odetchnąć z ulgą, chociaż bufor bezpieczeństwa niebezpiecznie się kurczy. Swoją drogą jest to niezwykle demoralizujące, kiedy śledzi się wyniki zmagań kolegów podczas Ironman Barcelona i jednocześnie wcina trzecią paczkę ciastek. Dobrze, że przynajmniej polska ekipa wykręciła super wyniki. Aha – tak właśnie spędziłem niedzielę.

Nadwyżki wolnego czasu mają jednak swoje zalety. Dzięki sportowemu lenistwu udało się nakręcić i zmontować pierwsze odcinki na nowy kanał YouTube – Totalne Poruszenie. Oczywiście zaczynamy od kulinariów i sprawdzianów konkursowych przepisów, które nadesłaliście. Jest moc, no może poza jednym drobnym niedociągnięciem…kucharzem. Ale obiecuję w przyszłości się poprawić.

Póki co odpalamy nowy kanał. Pierwszy odcinek z przepisem zwyciężczyni powinien już jest  dostępny. Oto link do filmu!!!

 

Jestem ciekaw Waszej opinii. W przyszłości oczywiście opuścimy kuchnię i zajmiemy się tym co lubimy najbardziej – sportem. A tymczasem trzymajcie się ciepło.

Maciek – rocznik 78, prezenter TV i dziennikarz. Od lat byłem związany ze sportem, trenowałem pływanie i koszykówkę – niestety bez sukcesów. W wolnym czasie próbowałem chyba wszystkich dyscyplin, no może poza łyżwiarstwem figurowym. Po okresie fizycznego zaniedbania, kiedy dobiłem wagą do 115 kg, postanowiłem coś zmienić w swoim życiu. 4 lata temu odkryłem triathlon i właśnie tej dyscyplinie poświeciłem się bez reszty. Uwielbiam rywalizację. Dlatego dużo startuję. Chcę osiągnąć jak najwyższy poziom i spełnić swoje niezrealizowane sportowe marzenia z młodości. Każdego dnia staram się udowodnić sobie i innym, że nigdy nie jest za późno. I wszystko zależy od naszego nastawienia. Trenuję 10-20 h tygodniowo.

Komentarze

  1. Leń i ciasteczkowy potwor:)

  2. Po opisie myślałem, ze bedzie gorzej :) jest dobrze, głowa do góry i czekamy na więcej ‚gotowanie na ekranie’.

    1. Hey, that’s polwfrue. Thanks for the news.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top