Trening / 

Dlaczego jestem przemęczony ?!?

Od dłuższego czasu ma poczucie permanentnego zmęczenia. Nieważne ile śpię, ile trenuję, czy jestem zapracowany czy nie, wciąż czuję się wycieńczony. Jak ktoś, kto już dawno nie był na wakacjach z prawdziwego zdarzenia. Ten stan trwa od kilku miesięcy. O ile w trakcie mocnego okresu BPS (bezpośredniego przygotowania startowego) czy w samym sezonie startowym było to zrozumiałem i uzasadnione, tak w tej chwili takie przemęczenie jest co najmniej niepokojące.

Objawia się w każdej aktywności. Jeszcze po Biegu Niepodległości sądziłem, że z moim organizmem nie jest tak źle, ale każdy kolejny trening tylko potęgował zmęczenie. Do tego narasta we mnie frustracja, bo po roztrenowaniu i naprawdę sporej dawce odpoczynku powinienem tryskać energią do treningu, a tu wprost odwrotnie. Początkowo sądziłem, że to po prostu zwykłe lenistwo. Jednak teraz kiedy powoli wkręcam się w cykl treningowy czuję, że głowa chce, ale mięśnie nie dają rady. Kilka ostatnich treningów ostatecznie przekonało mnie, że coś jest nie tak. Najpierw bardzo szybko męczyłem się podczas biegania, szybko wchodziłem na wysokie tętno i nawet przy stosunkowo wolnym tempie serce pracowało na wysokich obrotach. Kolejne rozczarowanie nastąpiło na treningu rowerowy, Umówiłem się z moim kolegą na niemal 70 kilometrową przejażdżkę. Niestety nie byłem w stanie utrzymać jego prędkości. Mało tego, nie dałem rady utrzymać mu koła, co świadczy już o moim kompletnym braku formy. Kropką nad i były ostatnie zajęcia pływackie z Andrzejem Skorykowem, które z trudem dokończyłem i nawet najprostsze ćwiczenia techniczne, pływanie w ślimaczym tempie stanowiły dla mnie nie lada wyzwanie. Nawet nie wspomnę o głównych zadaniach, w których nie mieściłem się w żadnym sensownym limicie czasu. A i tak z basenu wyczołgałem się na wpół żywy, dziękując Bogu, że to już koniec tej męczarni.

Taki stan rzeczy nie może być spowodowany tylko długim roztrenowaniem. Ewidentnie coś złego dzieje się z moim organizmem. Zresztą nawet w życiu „cywilnym” czuję się kiepsko. Na przykład, kiedy gwałtownie wstaję to przez chwilę mam ciemno przed oczami i kręci mi się w głowie. To raczej nie są pozytywne objawy.

Całkiem przypadkiem dwa dni temu rozmawiałem z Ryszardem Szulem, wybitnym fizjologiem i trenerem przygotowania fizycznego. Podzieliłem się z nim swoimi problemami. Ryszard uznał, że zapewne ma jakieś niedobory w organizmie i przygotował mi listę parametrów krwi i moczu, które powinienem zbadać, bo taki stan rzeczy jego zdaniem musi mieć podłoże fizjologiczne. Mogę tylko zdradzić, że swoją opinię skonsultował jeszcze z innym ekspertem – słynnym prof. Jerzym Żołądziem, tym samym, który stał za sukcesami Adama Małysza.

Dziś zrobiłem wszystkie badania. Już wiem, że kilka parametrów mam poniżej normy, no i przede wszystkim znaczni poniżej wyników, jakie powinni mieć sportowcy czy nawet intensywnie trenujący amatorzy. Teraz czekam na resztę wyników i opinię Ryszarda co dalej. Podejrzewam, że wpływ na taki stan rzeczy mogą mieć dwa czynniki. Po pierwsze bardzo ciężki sezon w tym przynajmniej jeden start w Szczecinie podczas którego dość mocno się sponiewierałem. Wylądowałem wtedy pod kroplówką, mocno odwodniony, z objawami hipoglikemii i ciśnieniem tętniczym krwi 80/50. Po drugie kompletnie zaniedbałem dietę i suplementację i to już w trakcie sezonu. Sposobem na brak siły było pochłanianie ton słodyczy, tymczasem w szafce leżały jakieś specjalistyczne odżywki dla sportowców, których nawet nie ruszałem. Zdarzało się, że nawet w trakcie wielkich upałów gasiłem pragnienie samą wodą, zamiast izotonikami. A nawet i tej wody piłem zbyt mało.

Mam tylko nadzieję, że te zaniedbania nie mają jakiegoś trwałego wpływu na mój organizm i nie zrobiłem sobie „kuku” na dłużej. Jednego jestem pewien. Czas zadbać o siebie.

Maciek – 37 lat, prezenter TV i dziennikarz. Od lat byłem związany ze sportem, trenowałem pływanie i koszykówkę – niestety bez sukcesów. W wolnym czasie próbowałem chyba wszystkich dyscyplin, no może poza łyżwiarstwem figurowym. Po okresie fizycznego zaniedbania, kiedy dobiłem wagą do 115 kg, postanowiłem coś zmienić w swoim życiu. 4 lata temu odkryłem triathlon i właśnie tej dyscyplinie poświeciłem się bez reszty. Uwielbiam rywalizację. Dlatego dużo startuję. Chcę osiągnąć jak najwyższy poziom i spełnić swoje niezrealizowane sportowe marzenia z młodości. Każdego dnia staram się udowodnić sobie i innym, że nigdy nie jest za późno. I wszystko zależy od naszego nastawienia. Trenuję 10-20 h tygodniowo.

Komentarze

  1. Witam,
    ostatnio mam to samo, dzisiaj apogeum ale to pewnie przez wczorajszą zakładkę…34st w cieniu. Może podzieliłbyś się listą parametrów do zbadania?

    Pozdrawiam,
    Piotr.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Top